Akademia Leona Koźmińskiego, Uniwersytet Harvarda
Obietnice rewolucjonizowania służby zdrowia czy walki z kryzysem klimatycznym, które słyszeliśmy jeszcze trzy lata temu, gdy Sam Altman prezentował światu ChatGPT. Niestety, zderzenie tych wizji z rzeczywistością bywa bolesne. Zamiast przełomowych rozwiązań dla ludzkości, otrzymaliśmy ChatGPT wyświetlający reklamy i nieudolnie weryfikujący wiek użytkowników, co może narażać młodzież na treści niedozwolone. Podobnie rozczarowujący jest model Grok od Elona Muska, który zasłynął generowaniem deepfake’ów bez wiedzy i zgody przedstawianych na nich osób. Trudno uznać to za pozytywny wkład w rozwój cywilizacji. Z wielkich zapowiedzi w sferze publicznej nie zostało wiele, choć trzeba uczciwie przyznać, że AI ma też swoje drugie, znacznie jaśniejsze oblicze.
– W pracy zawodowej i naukowej technologia ta bywa niezastąpiona. Jako zespół badający sztuczną inteligencję, zyskaliśmy dzięki niej zupełnie nowe metody pracy. Możemy przeprowadzać zaawansowane analizy tekstu, które jeszcze niedawno byłyby poza naszym zasięgiem. Rewolucja w nauce, farmacji czy medycynie faktycznie się dzieje, jednak w debacie publicznej jest ona przykrywana przez masę negatywnych zjawisk – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl profesor Aleksandra Przegalińska z Akademii Leona Koźmińskiego oraz Uniwersytet Harvarda. – Mowa tu przede wszystkim o wspomnianych deepfake’ach oraz nieetycznym wykorzystaniu danych do profilowania. Hiperpersonalizacja reklam w oparciu o informacje, które w zaufaniu przekazaliśmy chatbotom, jest poważnym nadużyciem. Tego typu praktyki podważają poczucie bezpieczeństwa użytkowników i sprawiają, że obecny obraz branży AI nie wygląda najlepiej. Osobiście chciałabym, aby Europa obrała inną drogę niż ta, którą obserwujemy obecnie w Dolinie Krzemowej. Tam priorytetem stał się szybki zwrot z gigantycznych inwestycji, co skutkuje wypuszczaniem na rynek narzędzi niskiej jakości, służących głównie do generowania zysku, a nie wartości społecznej. Europa ma szansę zainwestować w taką sztuczną inteligencję, która realnie zmienia życie obywateli na lepsze , usprawnia usługi publiczne, wzmacnia cyberbezpieczeństwo i modernizuje system ochrony zdrowia. Liczę na to, że rosnący obecnie sceptycyzm, a nawet pewien protest społeczny wobec negatywnych aspektów AI, wymusi korektę kursu. Europa, która nie podążyła ślepo za amerykańskim modelem, ma potencjał, by inkubować rozwiązania bezpieczne i etyczne. W Stanach Zjednoczonych skala negatywnych zjawisk stała się już tak masowa, że niechęć wobec technologii narasta. Miejmy nadzieję, że Stary Kontynent wyciągnie z tego lekcję i udowodni, że sztuczna inteligencja może być czymś więcej niż maszynką do generowania reklam i fałszywych treści – podsumowuje Aleksandra Przegalińska.