logo eNewsroom
Rafał Benecki
główny ekonomista ING Banku Śląskiego
enewsroom.pl
Bezpośredni link do filmu
Kliknij, aby skopiować do schowka.

Zbliża się koniec przewartościowana franka szwajcarskiego?

Przez ostatnie pół roku złoty zyskiwał do euro, choć ta tendencja zatrzymała się. Wciąż jednak zyskuje wobec franka szwajcarskiego, którego kurs wynosi ok. 3,60 zł. Odzwierciedla to zarówno mocną pozycję złotego, ale także zachowanie waluty szwajcarskiej wobec reszty świata. Przez ostanie kilka lat frank był bardzo mocny, zwykle zyskiwał w przypadku napięć geopolitycznych. Było tak również podczas kryzysu fiskalnego w strefie euro oraz przed francuskimi wyborami. Sytuacja zmieniła się jednak w ciągu ostatniego miesiąca. Zniknęło ryzyko polityczne we Francji, a Europejski Bank Centralny zaczął zapowiadać zbliżający się koniec polityki ilościowego luzowania. Dlatego frank zaczął tracić do euro i do złotego. Szwajcarski Bank Centralny z zadowoleniem obserwuje obecną sytuację. Jest ona dla niego korzystna, tak samo jak dla tamtejszej gospodarki. Szwajcaria wciąż ma dość niską inflację i słaby wzrost gospodarczy, dlatego może pozwolić sobie na osłabienie własnej waluty, co umożliwi odbicie inflacji.

– Osłabienie franka szwajcarskiego to pochodna kilku rzeczy – powiedział serwisowi eNewsroom Rafał Benecki, analityk ING Banku ŚląskiegoW okresie powyborczym polska waluta razem z obligacjami podlegały bardzo dużej przecenie. Ta sytuacja zakończyła się na przełomie stycznia i lutego b.r. Nastąpiło to, kiedy okazało się, że mnóstwo ryzyk powyborczych zostało wycenionych, gospodarka zaczyna przyspieszać, sytuacja budżetowa jest dużo lepsza, a do tego poprawa ściągalności pozwala znacząco obniżyć podaże obligacji rządowych. Złoty wykonał pokaźne umocnienie z okolic 4,50 do 4,17. W ostatnim czasie sytuacja ta uległa nieznacznej zmianie ze względu na pewne napięcia polityczne, a po części na zmianę sentymentu. Nerwowość ta była bardziej widoczna na rynku walutowym niż obligacji. Inwestorzy tego drugiego pamiętają, że po pierwszej połowie roku nie było deficytu, a ministerstwo mogło znacząco obniżyć podaże długu. Złoty był trochę bardziej nerwowy, dlatego wrócił niemalże do poziomu 4,30. Było to spowodowane wydarzeniami politycznymi, ale także sytuacją zewnętrzną. Co ciekawe, w tym samym czasie, polska waluta cały czas zyskuje wobec franka. Szczególnie w ciągu ostatniego miesiąca. Mimo spadku, frank nadal jest przewartościowany o 5-7 proc. Szwajcarski Bank Centralny będzie pozwalał na osłabienie waluty, aby zjawisko to zniknęło. Druga połowa 2017 lub kolejny rok i wybory we Włoszech, które wtedy się odbędą, mogą przynieść pewne wsparcie dla franka. SNB nie będzie więc spieszył się z interwencjami ani podnosił stóp. Będzie wyczekiwał na to, co zrobi Europejski Bank Centralny. Pozwoli to na spadek kursu franka do złotego w okolice 3,60 zł w tym roku, a w kolejnym – do 3,40 zł – podsumował Benecki.

REKLAMA
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w twojej przeglądarce.   Zamknij