logo eNewsroom
Monika Świtakowska-Tebeau
doradca edukacyjny
enewsroom.pl
Bezpośredni link do filmu
Kliknij, aby skopiować do schowka.

Na Harvard czy Stanford nie wystarczy wysłać aplikacji. Przygotowania zaczynają się już w pierwszej klasie liceum

Rankingi uczelni, takie jak ranking szanghajski, mogą być przydatnym punktem wyjścia, ale nie powinny być jedynym kryterium wyboru studiów. Samo znalezienie uczelni wysoko sklasyfikowanej w rankingu nie zwiększa szans kandydata na przyjęcie. O sukcesie decyduje przede wszystkim odpowiednio wczesne i konsekwentne przygotowanie. Najlepsze uczelnie na świecie prowadzą bardzo selektywną rekrutację. Na wybranych kierunkach, między innymi związanych z finansami, liczba kandydatów może wielokrotnie przewyższać liczbę dostępnych miejsc. W Stanach Zjednoczonych skalę konkurencji obrazuje wskaźnik acceptance rate. W przypadku najbardziej prestiżowych uniwersytetów przyjmowanych jest zaledwie kilka procent aplikujących.

– W takiej sytuacji aplikacja przygotowana w ostatniej chwili praktycznie nie ma szans powodzenia. Uczelnie nie obniżają kryteriów dlatego, że kandydat pochodzi z interesującego kraju lub reprezentuje nietypowe środowisko. Kandydaci z całego świata są oceniani według jasno określonych, choć różniących się między uczelniami, standardów – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Monika Świtakowska-Tebeau, doradca edukacyjny. – Pierwszym elementem oceny są zazwyczaj wyniki w nauce. Uczelnie analizują oceny z kolejnych lat szkoły średniej, a często również poziom trudności wybranych przedmiotów. Dlatego przygotowanie do aplikacji powinno rozpocząć się już na początku liceum, a nie dopiero w ostatniej klasie. Dopiero po wstępnej selekcji analizowane są pozostałe elementy zgłoszenia takiej jak eseje, aktywność pozalekcyjna, osiągnięcia, rekomendacje, doświadczenia oraz dodatkowe informacje o kandydacie. Ich znaczenie może być bardzo duże, ale nie zastępują one dobrych wyników w nauce. Skala procesu dobrze pokazuje przykład New York University. Przy około 157 tysiącach aplikacji uczelnia nie może szczegółowo analizować każdego zgłoszenia od pierwszej strony. Musi stosować wieloetapową selekcję, w której wyniki akademickie stanowią jeden z najważniejszych filtrów początkowych – podkreśliła Monika Świtakowska-Tebeau.

REKLAMA
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w twojej przeglądarce.   Zamknij