Uniwersytet Warszawski, Instytut Badawczy IDEAS
Polska nauka potrzebuje reform, ale ich podstawowym warunkiem musi być poprawa wynagrodzeń, szczególnie młodych naukowców i doktorantów. Nie będzie wzrostu jakości badań i większego zaangażowania, jeśli osoby rozpoczynające karierę akademicką otrzymują około 3600 zł brutto miesięcznie. Podwyżki nie rozwiążą jednak wszystkich problemów. Muszą stać się częścią szerszej zmiany systemowej, obejmującej między innymi sposób finansowania badań, ocenę ich jakości oraz współpracę uczelni z gospodarką. Wyniki prac naukowych powinny szybciej trafiać do przedsiębiorstw i przemysłu, gdzie mogą zostać przekształcone w produkty, usługi i nowe technologie.
– To szczególnie ważne dla Polski, która wciąż w dużej mierze opiera rozwój na adaptowaniu rozwiązań opracowanych za granicą. Długofalowym celem powinno być tworzenie własnych technologii, a jednym z najważniejszych źródeł innowacji musi stać się krajowa nauka – powiedział serwisowi eNewsroom.pl prof. Piotr Sankowski, Uniwersytet Warszawski, Instytut Badawczy IDEAS. – Jakie wynagrodzenie mogłoby zatrzymać młodych ludzi na uczelniach i w instytutach badawczych? Szacunkowo byłoby to 10–12 tys. zł miesięcznie. Taka kwota pozwalałaby na godne życie w Warszawie, choć nadal pozostawałaby niższa od wynagrodzeń oferowanych w sektorze prywatnym. Największa luka widoczna jest w informatyce. Absolwent może rozpocząć pracę w polskiej branży IT za pensję trzy- lub czterokrotnie wyższą niż wynagrodzenie młodego naukowca. Jeśli zdecyduje się na wyjazd za granicę, różnica jeszcze się zwiększa. W skrajnych przypadkach zarobki absolwenta np. Wydziału Informatryki Uniwersytetu Warszawskiego mogą być dziesięcio- lub nawet dwudziestokrotnie wyższe niż wynagrodzenie oferowane na początku kariery akademickiej – zwrócł uwagę prof. Piotr Sankowski.