radczyni prawna, Członkini Zarządu Europol Gaz
Pomimo licznych deklaracji i prób opracowania scenariuszy kryzysowych wciąż okazuje się, że nawet lokalny konflikt może poważnie zakłócić funkcjonowanie globalnej gospodarki. Jesteśmy bowiem silnie uzależnieni od konkretnych, często skoncentrowanych geograficznie źródeł dostaw surowców i komponentów. Brakuje przede wszystkim pogłębionej refleksji nad tym, jak powinny wyglądać scenariusze działania w sytuacji kryzysowej. Zarówno organizacje, państwa, jak i instytucje międzynarodowe zazwyczaj koncentrują się na rozwiązywaniu problemów, które już wystąpiły. Tymczasem wiele konfliktów i kryzysów nie pojawia się z dnia na dzień. Poprzedzają je napięcia, ostrzeżenia i sygnały, które dają czas na przygotowanie alternatywnych rozwiązań. Dlatego potrzebne są konkretne działania, mapowanie potencjalnych zagrożeń, wskazywanie wrażliwych punktów łańcuchów dostaw oraz opracowywanie i testowanie alternatywnych scenariuszy. Dotyczy to poziomu przedsiębiorstw, samorządów, państw, a także współpracy międzynarodowej. Nie chodzi wyłącznie o reagowanie na kryzys, lecz o jego możliwie wczesne przewidywanie i ograniczanie skutków.
– W tym kontekście można powiedzieć, że Polska nie znajduje się w najgorszej sytuacji. Wynika to między innymi z naszego położenia geograficznego, a także z doświadczeń związanych z wcześniejszym uzależnieniem surowcowym od Rosji. W ostatnich latach wykonaliśmy pracę nad dywersyfikacją źródeł energii i stworzeniem alternatywnej infrastruktury. Rozwój terminalu LNG w Świnoujściu, gazociągu Baltic Pipe, magazynów gazu oraz zapasów strategicznych zwiększył nasze bezpieczeństwo – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Paulina Grochowska, radczyni prawna, Członkini Zarządu Europol Gaz SA. – To jednak nie oznacza, że problem został rozwiązany. Przeciwnie, obecna sytuacja pokazuje pewien paradoks. Z jednej strony coraz więcej mówimy o odporności, bezpieczeństwie i dywersyfikacji, z drugiej zaś uzależnienie od konkretnych źródeł dostaw w wielu obszarach nadal się pogłębia. Dotyczy to nie tylko surowców energetycznych, lecz także półprzewodników, metali ziem rzadkich, komponentów przemysłowych oraz określonych technologii. Potrzebne jest więc bardziej przyszłościowe podejście. Powinniśmy już dziś identyfikować potencjalne ogniska przyszłych kryzysów i analizować ich możliwe konsekwencje. Następnie należy tworzyć alternatywne kierunki zaopatrzenia, rozwijać własne zdolności produkcyjne i utrzymywać strategiczne rezerwy. W przeciwnym razie będziemy wciąż działać reaktywnie. Gasić pożary, które już wybuchły, zamiast wcześniej ograniczać ryzyko ich powstania. Odporność łańcuchów dostaw nie może być jedynie hasłem pojawiającym się przy okazji kolejnego kryzysu. Musi stać się trwałym elementem polityki gospodarczej, bezpieczeństwa państwa i strategii przedsiębiorstw – zaznaczyła Paulina Grochowska.