Wicenaczelny Forbes Polska, współautor książki RzeczpospolitAI
Mówiąc o polskiej sztucznej inteligencji możemy wskazać kilka powodów do dumy, ale także kilka powodów do niepokoju. Możemy cieszyć się z tego, że mamy w Polsce wybitnych naukowców i przedsiębiorców, którzy potrafią tworzyć niezwykłe rozwiązania w obszarze sztucznej inteligencji. Polacy współtworzyli lub współtworzą takie firmy jak OpenAI, ElevenLabs, DeepL czy Pathway. Jednocześnie trudno nie zauważyć ciemniejszej strony tego obrazu. Najczęściej nie budują oni swoich firm w Polsce, ponieważ wciąż brakuje u nas warunków, które pozwalałyby wielkim przedsięwzięciom technologicznym szybko rosnąć. Nawet jeśli ktoś rozpoczyna swoją przedsiębiorczą drogę w Polsce, często stosunkowo szybko musi wyjechać, aby stworzyć firmę o naprawdę globalnej skali.
– Wynika to z kilku przyczyn, ale jedną z najważniejszych jest dostęp do kapitału. Jeżeli chce się rozwijać projekty kapitałochłonne, wymagające dużych inwestycji, najbardziej naturalnym kierunkiem pozostają dziś Stany Zjednoczone i kontakt z tamtejszymi inwestorami – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Krzysztof Domaradzki, Wicenaczelny Forbes Polska, współautor książki RzeczpospolitAI. – Jest jednak także powód do optymizmu. Ludzie, którzy budują polską sztuczną inteligencję i rozwijają najciekawsze firmy technologiczne, nie zapomnieli, skąd pochodzą. Część z nich już dziś wspiera polski ekosystem, a niektórzy lokują w Polsce fragmenty swoich organizacji. W ten sposób, choć często działają globalnie, nadal dokładają swoją cegiełkę do rozwoju rodzimego rynku. Ich znaczenie nie ogranicza się jednak wyłącznie do kapitału czy konkretnych inwestycji. Być może jeszcze ważniejsze jest to, że swoimi historiami inspirują kolejne pokolenie przedsiębiorców do tworzenia zaawansowanych i technologicznie wymagających projektów. Na co dzień rozmawiam z młodymi przedsiębiorcami i mam wrażenie, że dorasta całe pokolenie zainspirowane historią ElevenLabs, firmy stworzonej przez dwóch młodych ludzi, która osiągnęła globalny sukces. Taka historia może skłonić dzisiejszych dwudziestolatków do tego, by nie ograniczali swoich ambicji i próbowali budować firmy, które kiedyś będą warte miliardy dolarów – powiedział Krzysztof Domaradzki.