Dyrektor Generalny Polska Organizacja Gazu Płynnego
26 marca premier Donald Tusk zapowiedział wejście w życie pakietu CPN – rozwiązań mających obniżyć koszty transportu dla kierowców w obliczu kryzysu na Bliskim Wschodzie i w Zatoce Perskiej. Już dzień później, 27 marca, program zaczął obowiązywać. Obniżono stawki akcyzy i VAT na benzynę oraz olej napędowy. Zabrakło w nim autogazu LPG. Według danych GUS około 14% wszystkich zarejestrowanych samochodów w Polsce korzysta z gazu płynnego. Autogaz jest trzecim najpowszechniejszym paliwem transportowym z udziałem ok. 8,5%. Szacuje się, że 18–20% Polaków miało okazję korzystać z LPG jako paliwa samochodowego. W niektórych regionach jak województwo łódzkie czy lubelskie ponad 20% aut jeździ na autogazie
– Trudno zrozumieć to pominięcie w kraju, w którym LPG jest realnie masowym paliwem, nie do się obronić tezy, że to niszowy napęd – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Bartosz Kwiatkowski, Dyrektor Generalny PGOP. – Argument Ministerstwa Finansów, że ceny LPG nie wzrosły tak mocno jak benzyny czy diesla, również rozmija się z faktami. Przed amerykańskim atakiem na Iran średnia cena LPG w Polsce wynosiła 2,77 zł za litr. Pod koniec kwietnia osiągnęła historyczny rekord 3,84 zł. Oznacza to wzrost o około 40%. Jeżeli taka skala podwyżek nie uzasadnia objęcia paliwa tarczą, to trudno wskazać, jaka miałaby to być. Polska Organizacja Gazu Płynnego, we współpracy z Polską Izbą Gazu Płynnego i koalicją na rzecz autogazu, interweniowała w Kancelarii Premiera oraz w Ministerstwie Finansów, domagając się uwzględnienia LPG w pakiecie CPN. Na razie jednak bez rezultatu. Kierowcy korzystający z autogazu czują się pominięci i niesprawiedliwie potraktowani. Coraz częściej mówi się, że skrót CPN można dziś odczytywać jako „cena pominiętego napędu”. Organizacje branżowe liczą, że przy braku zmian okoliczności, które uzasadniały wprowadzenie pakietu, rząd ponownie przeanalizuje sytuację i obejmie autogaz przynajmniej obniżoną stawką VAT - zaapelował Bartosz Kwiatkowski.