reżyserka filmowa
Gwałtowne zmiany w sposobach dystrybucji i technologiczna rewolucja sprawiły, że pozyskiwanie kapitału na produkcje filmowe jest dziś trudniejsze niż kiedykolwiek w przeszłości. Świat biznesu opiera się na kalkulacji ryzyka, a w obecnych realiach rynkowych nikt nie jest w stanie zagwarantować inwestorom pewnego zwrotu kosztów z dzieła filmowego. W efekcie, jeśli relacja z inwestorem nie ma charakteru czystego mecenatu gdzie kapitał wykładany jest dla idei i wyższych wartości artystycznych z pełną świadomością ewentualnej straty. Sfinansowanie niezależnego projektu staje się ogromnym wyzwaniem. Głównym motorem napędowym branży i największym nośnikiem kapitału stały się obecnie platformy streamingowe. To one dyktują dziś warunki, a ich modele biznesowe w dużej mierze się sprawdzają.
– Obserwujemy rynkowy wysyp tego typu serwisów, a produkcja treści idzie w nich pełną parą. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że to masowe, algorytmiczne podejście do tworzenia treści nie zawsze służy samej sztuce filmowej. Dostęp do prywatnego finansowania drastycznie różni się w zależności od statusu samego twórcy. Reżyserom o ugruntowanej, międzynarodowej pozycji jest znacznie łatwiej przekonać biznes do współpracy – powiedziała serwisowi eNewsroom.pl Agnieszka Holland, reżyserka filmowa. – Doskonałym przykładem jest głośna „Zielona granica”, którą udało się sfinansować między innymi przy pomocy środków prywatnych. Prawdopodobieństwo, by projekt o takim ciężarze gatunkowym otrzymał prywatne finansowanie w rękach młodego, nieznanego twórcy, jest bliskie zeru. Wymarzony status mają na rynku jedynie ci reżyserzy, a można ich policzyć na palcach jednej ręki, których każdy film stanowi niemal stuprocentową gwarancję kasowego sukcesu. Mimo tych rynkowych trudności, praca na planach i w gabinetach producentów nie zwalnia tempa. Jednym z najbardziej zaawansowanych moich projektów tego typu, powstającym we współpracy z amerykańskim producentem, jest nadchodzący film opowiadający o życiu i twórczości Jerzego Kosińskiego. To dowód na to, że w świecie filmu nazwisko i wyrobiona renoma wciąż pozostają najsilniejszą walutą – zaznaczyła Agnieszka Holland.