ekspert lotniczy ds. bezpieczeństwa, Forum Ekspertów Ad Rem
Zakłócenia na Bliskim Wschodzie przekształcają mapę międzynarodowych połączeń lotniczych i stawiają przemysł w trudnym dylemacie. Huby w Dubaju i Katarze obsługiwały miliony operacji rocznie. Miesięcznie lotnisko w Dubaju 420 tysięcy operacji, a Katar 280 tysięcy, nagła redukcja ich aktywności tworzy próżnię, którą mogą próbować wypełnić europejskie porty takie jak Frankfurt, Monachium, Paryż czy Londyn. Nie bez znaczenia są też potencjalne korzyści dla Warszawy, Lotnisko Chopina i narodowy przewoźnik zanotowały już zwiększenie operacji i gotowość do przyjmowania części ruchu tranzytowego. Realna szansa na przejęcie ruchu z Bliskiego Wschodu napotyka na istotne ograniczenia. Kryzys paliwowy, gwałtowny wzrost cen nawet o ponad 100% w krótkim czasie znacząco podnosi koszty operacyjne linii lotniczych. Wyższe ceny paliwa osłabiają ekonomikę długodystansowych połączeń i redukują marże, przez co przewoźnicy europejscy nie zawsze będą mogli zaoferować częstotliwości czy taryfy na poziomie, który przyciągnąłby pasażerów i cargo dotąd obsługiwanych przez huby bliskowschodnie.
– Inny wymiar to bezpieczeństwo lotów. Przywracanie ruchu nad obszarami objętymi konfliktem wymaga specjalnych procedur, tworzenia korytarzy lotniczych, wzmocnionej ochrony przeciwlotniczej oraz czasami eskorty wojskowej w newralgicznych fazach operacji. Choć władze lotnicze regionu podejmują działania minimalizujące ryzyko, operacje odbywające się w warunkach podwyższonego zagrożenia nigdy nie osiągają standardów „normalnego” ruchu – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Janusz Janiszewski, ekspert lotniczy ds. bezpieczeństwa, Forum Ekspertów Ad Rem. – Decyzje o zmianach lotów, ich odwołaniu czy przeniesieniu na alternatywne huby muszą być podejmowane dynamicznie, w odpowiedzi na rozwój sytuacji. Jest bezpiecznie, procedury są zmienione, natomiast sytuacja jest nieprzewidywalna, bo mówimy tutaj o skalowalnym, aktywnym konflikcie wojennym. Dzisiaj możemy się spodziewać wszystkiego i władze lotnicze, zarządzający portami lotniczymi, jak również zarządzający przestrzenią powietrzną muszą być gotowi na dynamiczne reagowanie – podsumował Janusz Janiszewski.