Głowny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej
Analizując perspektywy inwestycyjne związane z odbudową i powojenną modernizacją Ukrainy, należy wyróżnić trzy główne obszary działań, w których toczyć się będzie gra o kontrakty. Każdy z nich stwarza inne możliwości dla polskiego biznesu, ale też wiąże się z różnym poziomem konkurencji międzynarodowej. Pierwszym obszarem jest wielka infrastruktura krytyczna. Mowa tu o odbudowie dróg, kolei, sieci energetycznych oraz informatycznych. W tym segmencie Polska może napotkać trudności w walce o rolę lidera. Ze względu na wciąż ograniczone doświadczenie w samodzielnym realizowaniu gigantycznych projektów infrastrukturalnych na rynkach zewnętrznych, prawdopodobnie nie będziemy beneficjentem największych kontraktów o skali ogólnokrajowej. Naszą szansą może być jednak zejście poziom niżej. Celowanie w potrzeby infrastrukturalne o charakterze lokalnym oraz realizacja mniejszych, bardziej wyspecjalizowanych obiektów inżynieryjnych.
– Odbudowa i unowocześnienie potencjału produkcyjnego Ukrainy przez polskie firmy wydaje się znacznie prawdopodobniejsze. Ukraina będzie potrzebowała odtworzyć zniszczone moce wytwórcze, ale także zbudować nowoczesny przemysł od podstaw. Oznacza to ogromny popyt na hale fabryczne, biurowce oraz obiekty magazynowe i logistyczne. Polskie firmy budowlane i deweloperskie posiadają w tym zakresie bogate portfolio i know-how, które mogą zaoferować ukraińskim partnerom. Co więcej, możemy stać się kluczowym dostawcą maszyn, linii technologicznych oraz urządzeń niezbędnych do ponownego uruchomienia ukraińskich fabryk – powiedział serwisowi eNewsroom.pl Piotr Soroczyński, Główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej. – Trzecim, i być może najbardziej perspektywicznym dla nas filarem, jest mieszkalnictwo. Potrzeby w tym sektorze będą gigantyczne i wielowymiarowe. Z jednej strony mowa o systemowych projektach mieszkaniowych sterowanych przez państwo, z drugiej o oddolnym odtwarzaniu zasobów przez poszczególne rodziny, które będą remontować lub budować swoje domy na własną rękę. To stwarza potężny rynek zbytu dla polskich producentów materiałów budowlanych, chemii budowlanej, stolarki okiennej i drzwiowej, a także wyposażenia wnętrz, mebli, sprzętu AGD i RTV. Warto pamiętać, że relacje handlowe w tym zakresie były silne jeszcze przed wojną. Wiele towarów dostępnych na polskim rynku trafiało na Ukrainę zarówno w ramach oficjalnego importu, jak i poprzez indywidualne zakupy obywateli Ukrainy w polskich sklepach i hurtowniach. Ten naturalny przepływ towarów oraz rozpoznawalność polskich marek mogą okazać się decydującym atutem – podsumowuje Piotr Soroczyński.