logo eNewsroom
profesor Witold Orłowski
ekonomista
enewsroom.pl
Bezpośredni link do filmu
Kliknij, aby skopiować do schowka.

Blokada Cieśniny Ormuz. Czy światu grozi recesja i powrót inflacji?

Wojna na Bliskim Wschodzie wywiera potężny wpływ na globalną gospodarkę, a jej centralnym punktem stała się Cieśnina Ormuz. Choć nie wiadomo, jak długo i jak skutecznie Iran będzie w stanie blokować ten akwen, jest to bez wątpienia jeden z najważniejszych szlaków transportowych świata. To właśnie tą drogą przepływa ogromna część morskiego transportu ropy naftowej oraz gazu skroplonego (LNG). Od drożności cieśniny uzależnione są przede wszystkim gospodarki azjatyckie: Japonia, Korea Południowa oraz w dużej mierze Chiny. To w nie uderza bezpośrednie ryzyko braku surowców. Europa, w tym Polska, oraz w minimalnym stopniu Stany Zjednoczone, są fizycznie znacznie mniej zależne od dostaw z tego kierunku. Należy jednak pamiętać, że rynek surowców jest rynkiem globalnym. Ryzyko niedoboru ropy w Japonii czy Chinach natychmiast przekłada się na wzrost cen na całym świecie. Jeśli Japonia będzie zmuszona płacić każdą cenę za surowiec z innych regionów, aby zastąpić braki, podbije to stawki dla wszystkich pozostałych graczy.

– Rynek zareagował na te wydarzenia bardzo nerwowo, wręcz panicznie. Ceny ropy, które przed eskalacją konfliktu oscylowały w granicach 60 dolarów za baryłkę, po ostatnich wydarzeniach gwałtownie wzrosły, osiągając na krótko poziom 118 dolarów, niemal podwajając swoją wartość – powiedział serwisowi eNewsroom.pl profesor Witold Orłowski, ekonomista. – Następnie doszło do korekty i uspokojenia nastrojów, co świadczy o tym, że inwestorzy zakładają scenariusz, w którym Stanom Zjednoczonym uda się zabezpieczyć ten kluczowy szlak żeglugowy i udaremnić długotrwały paraliż ze strony Iranu. Sytuacja pozostaje jednak dynamiczna i nieprzewidywalna. Nawet jeśli Polska, poza dostawami gazu z Kataru, nie jest bezpośrednio uzależniona od transportu z Zatoki Perskiej, to i tak wszyscy płacimy cenę w postaci wyższych kosztów energii. Światowa gospodarka to system naczyń połączonych. Perturbacje na rynku paliw mogą doprowadzić do recesji na Dalekim Wschodzie. To z kolei byłaby fatalna wiadomość dla Europy, a zwłaszcza dla Niemiec, których gospodarka jest silnie nastawiona na eksport, a Chiny są dla nich jednym z kluczowych rynków zbytu. Wszystkie te scenariusze niosą ze sobą negatywne konsekwencje. Dalszy rozwój wypadków zależy od tego, jak długo potrwa kryzys i na ile skuteczna okaże się irańska blokada. Jeśli sytuacja w Cieśninie Ormuz będzie się przedłużać, musimy liczyć się z powrotem wyższej inflacji oraz spowolnieniem wzrostu gospodarczego na całym świecie – ostrzega Witold Orłowski.

REKLAMA
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w twojej przeglądarce.   Zamknij