logo eNewsroom
prof. Tomasz Szlendak
Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
enewsroom.pl
Bezpośredni link do filmu
Kliknij, aby skopiować do schowka.

Technologia zmienia nasze relacje i pracę

Niestety, większość reprezentantów nauk społecznych, w tym socjologowie, rzadko podaje gotowe recepty na wyjście z kryzysów. Od udzielania bezpośrednich porad życiowych są raczej psychoterapeuci. Mimo to, w obliczu wyzwań współczesności, pojawiają się pewne koncepcje, które warto rozważyć. Oczywistym jest, że całkowita rezygnacja ze smartfonów jest dziś niemożliwa. Urządzenia te stały się niezbędnymi narzędziami życia społecznego bez nich trudno kupić bilet, załatwić sprawę w urzędzie czy poznać nową osobę. Dlatego bez namawiania do technologicznego eskapizmu rekomenduje się pewną formę postu, zwłaszcza od aplikacji randkowych.

- Ciekawym zjawiskiem jest fakt, że taką potrzebę samoograniczenia dostrzega już Pokolenie Z. Młodzi ludzie coraz częściej widzą, że technologia „pożera” im czas i życie, dlatego sami narzucają sobie limity, np. 30 minut dziennie na media społecznościowe. Moja rekomendacja idzie jednak dalej. Spróbujmy odstawić aplikacje randkowe na tydzień. Zróbmy sobie przerwę i rozejrzyjmy się wokół w pracy, na uczelni, w muzeum czy bibliotece. Być może to tam, w świecie rzeczywistym, znajdują się interesujący ludzie, otwarci na relacje, a nie tylko kolejne profile w cyfrowym katalogu. Aplikacje, choć teoretycznie mają ułatwiać budowanie więzi, w praktyce często je utrudniają. Ich algorytmy są zaprojektowane tak, byśmy szybko nudzili się drugim człowiekiem i wciąż szukali nowych bodźców. Dlatego cyfrowy post jest dziś tak potrzebny - powiedział serwisowi eNewsroom.pl profesor Tomasz Szlendak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. - Drugim fascynującym wątkiem jest dynamika międzypokoleniowa. Obserwujemy obecnie, że dzisiejsi dwudziestoparolatkowie (Zetki) mają zaskakująco dobre porozumienie ze swoimi rodzicami (dzisiejszymi pięćdziesięciolatkami, czyli pokoleniem X), a na pewno lepsze niż z dziadkami. Mimo że Zetki wychowały się ze smartfonem w ręku, a ich rodzice adaptowali się do technologii w dorosłości, to na płaszczyźnie wartości, solidarności czy stylu życia te dwie grupy są sobie bliskie. Istnieje jednak jeden, zasadniczy obszar różnic: podejście do pracy. Pokolenie X wciąż tkwi w mentalnym kieracie lat 90. Żyją w przekonaniu, że trzeba pracować niemal 24 godziny na dobę, by nadążyć za światem i niczego nie stracić. Tymczasem ich dzieci uczą nas czegoś fundamentalnego. Praca jest dla człowieka, a nie człowiek dla pracy. To lekcja, którą starsze pokolenia powinny odrobić. To podejście bywa oczywiście frustrujące dla pracodawców. Menedżerowie HR w korporacjach często skarżą się na sytuacje, gdy młody pracownik po dobrych studiach znika po dwóch tygodniach pracy, tłumacząc to „brakiem fun-u” czy nudą. Mogą sobie na to pozwolić, ponieważ wciąż korzystają ze wsparcia finansowego rodziców (tzw. transfery międzygeneracyjne). To jednak sygnał dla rynku, że miejsca pracy muszą zostać przeorganizowane pod kątem nowych pokoleń. Paradoksalnie, Zetki mają większy problem ze zrozumieniem millenialsów (osób o dekadę starszych) niż swoich rodziców. Millenialsi często żyją w kulturze pracy totalnej, gdzie kariera definiuje całość egzystencji. To właśnie w tej grupie (30-40 lat) mamy największy odsetek singli bo ponad 2 miliony osób w Polsce, które nie zbudowały trwałych związków, bo zwyczajnie „nie miały na to czasu”, poświęcając się pracy. Pokolenie Z podchodzi do tego inaczej. Będą budować relacje na nowych zasadach, co daje nadzieję, swoiste światełko w tunelu dla przyszłości więzi społecznych - dodał prof Tomasz Szlendak.

REKLAMA
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w twojej przeglądarce.   Zamknij